strefa tekstu
Ewa Wyrębska
Harmonia... serc!
Ponad 120 osób w minioną sobotę i niedzielę uczestniczyło w warsztatach Harmonia. Z sukcesem!

21 i 22 października w Skierniewicach już po raz czwarty odbyły się warsztaty wokalne organizowane przez małżeństwo Anetę i Pawła Wojciechowskich wspólnie z Zespołem Czwartym, Stowarzyszeniem na Rzecz Młodzieży Brama", Ruchem Światło Życie i Kościołem Domowym Diecezji Łowickiej. Zgromadziły (jak ponoć zawsze) ponad 120 osób z samych Skierniewic, Łowicza oraz wielu okolicznych miejscowości. Dwa dni intensywnych prób i ćwiczeń wokalnych zaowocować miały wielkim koncertem finałowym z udziałem Zespołu Czwartego i solistów: Violi Brzezińskiej (znanej m.in. z Szansy na Sukces, opolskich debiutów, Saruela, TGD), Małgosi Bieńkowskiej–Orzechowskiej, Jana Radwana i Pawła Wojciechowskiego (występującego również w roli dyrygenta).
Łubudu!
Początek koncertu był dla każdego – mam na myśli nie tylko muzyków i chórzystów, ale także słuchaczy – wielką próbą. Przede wszystkim dlatego, że wcześniej nie udało się zrobić próby generalnej. Właściwie ustawiono jedynie instrumenty, bo na nic więcej, ze względu na niedzielne nabożeństwa, nie starczyło czasu... Koncert wystartował. Po wysłuchaniu powitań i podziękowań kościół wypełnił się ogłuszającą kakofonią dźwięków. Basy dudniły nie tylko w uszach, ale i w podłodze, co bardzo utrudniło usłyszenie choćby chóru, który (mimo swej liczności i spontaniczności) brzmiał czysto, równo i miło kołysał się do rytmu. Nie zrażeni niczym soliści również dawali z siebie wszystko... Po przeanalizowaniu różnych miejsc w kościele stwierdziłam, że muzyka jest fajna, ale jest po prostu za głośno... Nagłośnieniowcy pracowali jednak na pełną parę. Po mało, moim zdaniem, efektownym utworze w ludowej aranżacji nastał ten wyczekiwany moment: przy melodyjnych, spokojniejszych kawałkach, jak "Kimże jest nasz Pan?", "Jestem tak wdzięczny", śpiewanych przez Violę i Małgosię, udało mi się rozmarzyć i ku własnemu zdziwieniu odkryłam, że podśpiewuję razem z chórem...!
Idea
Warsztaty zgromadziły ponad 120 osób, które z przeróżnych miejsc i powodów znalazły się w prezbiterium skierniewickiej świątyni. Spotkałam więc piętnastoosobową ekipę z Sadkowic, reprezentującą chór gminno–parafialny, dziewczyny z łowickiego przykatedralnego zespołu "Laudam Dominum", skierniewickie harcerki... Wszyscy powtarzali jedno: warsztaty były wielkim przeżyciem, mimo że próby trwały dwa dni i prowadzone były bardzo intensywnie. "Jak się chce, to nie jest męczące" – powiedziała 11–letnia Kasia z Sadkowic. Ola z "Laudam Dominum" jest już studentką, jej koleżanki natomiast uczą się jeszcze w gimnazjum i liceum. Są tutaj drugi raz i powtarzają, że na "Harmonię" czekały z utęsknieniem, bo koncert to stres, ale również wielka frajda. Tina, harcerka ze Skierniewic, o śpiewie z "Harmonią" i muzyce gospel mówi, że "to specyficzny rodzaj modlitwy, którego można doświadczyć tu ten jeden jedyny raz". Bo tylko na warsztatach śpiewa i słucha gospel, a szkoda, bo "warto by wprowadzić go więcej w kościele, bo to przyciąga młodych ludzi". Również dla Ewy dwa dni z "Harmonią" to przede wszystkim przeżycie religijne. Choć sam koncert to również stres, bo nie śpiewa w żadnym zespole i nie występowała nigdy w tak dużej grupie. O warsztatach dowiedziała się od grupy Ruchu Światło–Życie.
Harmonia serc!
"To ważna inicjatywa, aby rozśpiewać tych, którzy działają w małych przyparafialnych zespołach, żeby w ten sposób dać szansę doskonalenia ich umiejętności" – mówi Viola Brzezińska. "Panu Bogu nie można śpiewać chały" – dodaje.
To na pewno bardzo ważna zasługa warsztatów w Skierniewicach. Dlatego należy podziwiać zapał i poświęcenie organizatorów, dzięki którym warsztaty doszły do skutku mimo licznych trudności. Do pracy przy nich włączyli oni również wiele sił ogólnopolskich, ale przede wszystkim społeczność lokalną, jak choćby harcerzy z hufca ZHP, którzy zajmowali się rejestracją, opieką nad uczestnikami i innymi technicznymi sprawami. Wykonawcy, choć było ich przecież tak wielu, przed koncertem byli pełni entuzjazmu, chociaż także mieli tremę, a na ich twarzach pojaiwł się uśmiech wyczekiwania... I to właśnie sprawiło, że początkowe awarie akustyczne jakoś nie były tak istotne: liczyła się po prostu harmonia SERC. Wszystko w imię motta warsztatów: "Pan Bóg nas lubi, a my dla Niego gramy".
Paweł Wojciechowski o Harmonii 2006:
Ewa Wyrębska: Co było największą trudnością tegorocznej edycji Harmonii?
Paweł Wojciechowski: W tym roku pewnym zaskoczeniem była dla nas średnia wieku uczestników – dużo niższa niż dotychczas. To powodowało w pewnym stopniu spowolnienie pracy w czasie prób, ale myślę, że ostateczny wynik był bardzo zadowalający. Nie ukrywam też, że były pewne trudności techniczne – choćby sprawa akustyki kościoła garnizonowego. Pomimo współpracy z profesjonalną agencją koncertową (Zand Audio) nie udało się do końca uniknąć problemów związanych z pogłosem. Poza tym koncert finałowy zagraliśmy "na setkę", nawet bez minuty próby z chórem, zespołem i solistami, przy podłączonym nagłośnieniu. Po prostu ze względu na obowiązki parafialne nie zdążyliśmy przeprowadzić próby. Dlatego koncert był również eksperymentem dla zaproszonych solistów...
Jakie głosy dochodzą do Was ze strony samych uczestników warsztatów? Jak oni odebrali tegoroczną Harmonię?
– Co do wrażeń uczestników, to w ciągu tych dwu dni od zakończenia Warsztatów otrzymałem kilkadziesiąt maili z podziękowaniami za wspólną modlitwę, śpiewanie, spotkanie nowych ludzi. To przekonuje, że Warsztaty są potrzebne – przede wszystkim uczestnikom, którzy mają okazję wziąć udział w czymś zupełnie niezwykłym. Warsztaty są uwielbianiem Bożego miłosierdzia, a przy tym wyjątkową formą wspólnej modlitwy. Nie ma też nic niezwykłego, że śpiewamy nie tylko po polsku. Przecież medytacje w Taize prowadzone są w wielu językach, a chwała Pana głoszona jest z taką samą mocą.
|
|
Dodaj komentarz»
A ja... - 1 listopada 2006 23:48:04
ja się nie zgodzę z Panią, która napisała artykuł. wierzę, że to była subiektywna ocena, ale jednak ... »
a.
było super!!!!!!! - 29 października 2006 17:34:40
na warsztatach bło świtnie rzeczywiście byly problemy z akustyką ale poznij wszystko było okej
ania 4816722
było super!!!!!!! - 29 października 2006 17:34:36
na warsztatach bło świtnie rzeczywiście byly problemy z akustyką ale poznij wszystko było okej
ania 4816722
Bosko.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii
zamieszczanych na stronie
